Czy winna jest dzielnica? Wszechobecni deweloperzy i postępująca betonoza? A może to kwestia kapryśnej pogody ? Dlaczego prawo związuje urzędnikom i radnym ręce i uniemożliwia ratowanie fosy?
Fosa znajduje się na zabytkowym Forcie Bema na warszawskim Bemowie, niegdyś tętniące życiem miejsce rekreacji, po którym jeszcze kilka lat temu można było bezpłatnie pływać kajakami, przypomina dziś płytki, błotnisty rów. Znaczne obniżanie się poziomu wody, zauważalne już w 2019 roku, w 2025 roku przybrało postać katastrofy ekologicznej i krajobrazowej. Grafika poniżej pokazuje złożoność problemu.
Wymiar klimatyczno-fizyczny: Deszcz przegrywa z parowaniem
Fosa w Forcie Bema jest w dużej mierze sztucznym zbiornikiem wodnym, który zasilany jest przede wszystkim wodami opadowymi i roztopowymi. Z wyliczeń wynika, że w okresie letnim woda wyparowuje z niecki w tempie średnio od 4 do 6 milimetrów na dobę, a w czasie ekstremalnych upałów nawet do 20 mm. Oznacza to, że metrowa warstwa wody potrafi wyparować całkowicie w zaledwie kilka miesięcy.
Mogłoby się wydawać, że ratunkiem są letnie burze. Niestety, bilans hydrologiczny jest bezlitosny: średnie letnie opady w Warszawie (ok. 73 mm miesięcznie) wydłużają „żywotność” fosy zaledwie o około 15 dni. Ponieważ parowanie jest niemal dwukrotnie wyższe niż zyski z opadów, bez stałego, zewnętrznego zasilania fosa jest z góry skazana na wyschnięcie.
Zdjęcia nadesłane przez mieszkańca z dnia 12.05.2026
Wymiar urbanistyczny: „Betonoza” i odcięte wody gruntowe
Kluczowym elementem wpływającym na dzisiejszy kryzys jest gwałtowny rozwój deweloperski okolicznych terenów. Zanim teren został gęsto zabudowany, woda opadowa naturalnie wsiąkała w ziemię i przesiąkała do niecki fosy, utrzymując w niej stabilny poziom wody.
Dziś fundamenty nowych bloków (m.in. Osiedla Awangarda) i asfaltowe parkingi działają jak podziemne zapory i odcinają dostęp wód gruntowych. Fosa stała się niemal całkowicie uzależniona od jednorazowych, gwałtownych zrzutów wody deszczowej z kolektora odprowadzającego deszczówkę z dachów Osiedla Leśnego i Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych. Zamiast naturalnego, powolnego nawadniania ziemi, woda trafia do fosy w dużych dawkach tylko podczas ulewy, po czym szybko paruje.
Jak alarmują lokalni mieszkańcy, dramat potęguje fakt zniszczenia dawnego, historycznego systemu rowów melioracyjnych na zachodnim Bemowie. Podczas budowy nowych osiedli oraz remontu ulicy Radiowej bezpowrotnie zniszczono przepusty i rowy łączące okoliczne zbiorniki wodne (staw Jeziorzec, fosa Fortu Groty, Kanał Lipkowski).
Wymiar urzędowo-prawny: Wyczerpane limity i związane ręce
Aby ratować sytuację, władze dzielnicy posiłkowały się sztucznym napełnianiem fosy wodą podziemną (surową) z ujęcia czwartorzędowego przy ul. Obrońców Tobruku 19. Działania te natrafiły jednak na mur przepisów prawa wodnego.
Zgodnie z pozwoleniem wodnoprawnym wydanym przez starostę, roczny limit poboru wody wynosi zaledwie 13 219 m³ i może być realizowany tylko w miesiącach od czerwca do października. W obliczu potężnej suszy latem 2025 roku limit ten błyskawicznie się wyczerpał, a urzędnicy zostali zmuszeni do zaprzestania napełniania fosy, oddając sprawę w ręce natury.
Radni szukali nieszablonowych rozwiązań:
- Mikroretencja śnieżna: Zaproponowano, by w okresie zimowym zwozić do fosy czysty śnieg, który topniejąc, zasiliłby nieckę. Urzędnicy ostudzili jednak entuzjazm – w świetle prawa śnieg to woda roztopowa, a jego zrzut wymaga formalnego pozwolenia wodnoprawnego od Wód Polskich.
- Wody z trasy S7: Pojawił się obiecujący projekt, by część wód opadowych z nowo projektowanej drogi ekspresowej S7 skierować do fosy. Pod koniec lutego 2026 r. urząd skierował w tej sprawie pismo do GDDKiA i oczekuje na decyzję.
Działania w Forcie Bema blokuje także wieloletni brak Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP), przez co miasto wstrzymuje się z kompleksowymi pracami budowlanymi i przebudową infrastruktury wodnej. W 2025 r. pozyskano wprawdzie blisko 1,5 mln zł z Banku Gospodarstwa Krajowego, jednak środki te zostały wykorzystane na pilne prace konserwatorskie (naprawa kładek, wycinka zieleni inwazyjnej, instalacja monitoringu), które nie rozwiązują fundamentalnego problemu braku wody.
Wymiar ekologiczny: Wymierająca fauna i brak wiedzy
Wysychanie zbiornika stanowi bezpośrednie zagrożenie dla żyjących w nim zwierząt. Mieszkańcy Bemowa od kilku lat ostrzegają, że z powodu zaniku wody z fosy zniknęły ryby, żaby i ważki, a dalsze susze grożą brakiem warunków do bytowania ptactwa wodnego, w tym kaczek.
Co szokujące, lokalne władze przyznały w oficjalnej odpowiedzi na interpelację, że Wydział Ochrony Środowiska w ogóle nie posiada ekspertyzy przyrodniczej dotyczącej gatunków bytujących w fosie. Ratowanie rekreacyjnego charakteru miejsca odbywa się zatem bez rzetelnej wiedzy o tym, jakie cenne przyrodniczo zwierzęta właśnie tracą swoje siedlisko.
Pytania, na które wciąż brakuje odpowiedzi (Do wyjaśnienia przez urzędy i ekspertów)
Aby w pełni zamknąć temat i zrozumieć, czy Fort Bema da się uratować przed ostateczną degradacją, niezbędne jest zadanie urzędnikom i hydrologom następujących pytań:
- Czy od 2019 roku zdiagnozowano pęknięcie niecki? Mieszkańcy i radni alarmowali, że gwałtowny spadek poziomu wody (ubytek rzędu 75%) rozpoczął się zauważalnie od początku 2019 roku. Choć urzędy zrzucają winę na suszę i parowanie, brakuje dowodów na to, że przeprowadzono badania szczelności samego dna. Wiadomo, że planowano przetarg na naprawę skarp, ale upadł on z powodu braku środków. Czy to możliwe, że główną przyczyną ucieczki wody nie jest wyłącznie parowanie, ale mechaniczne pęknięcie (rozszczelnienie) niecki fosy?
- Czy dzielnica kontroluje sprawność całego systemu retencyjnego? Władze twierdzą, że fosa ma stałe zasilanie z wybudowanej kanalizacji deszczowej z Osiedla „Leśne” oraz kolektora ITWL. Pytanie czy został przeprowadzony audyt sprawności tego systemu. Czy urzędnicy w ogóle mierzą, ile litrów wody faktycznie trafia z tych osiedli do fosy i czy rury oraz przepusty nie uległy z biegiem lat niedrożności?
- Czy podczas rewitalizacji w 2000 roku popełniono błąd obliczeniowy? Fosa to sztuczny zbiornik, który zrewitalizowano i napełniono wodą w 2000 roku. Skoro problem pojawił się w tak dramatycznej skali niespełna dwie dekady później, czy na etapie ówczesnego projektowania ktoś popełnił błąd w obliczeniach bilansu wodnego (stosunek parowania do przewidywanych opadów i pojemności niecki)?
- Jaka jest ostateczna decyzja GDDKiA w sprawie trasy S7? Urząd Dzielnicy 26 lutego 2026 r. wystąpił do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad z propozycją zasilania fosy deszczówką z projektowanej trasy S7. Czy zrzut wód z S7 jest z inżynieryjnego i prawnego punktu widzenia w ogóle brany pod uwagę przez drogowców?
- Co z pozwoleniem na mikroretencję śniegową? Urzędnicy poinformowali, że dowożenie czystego śniegu do niecki fosy wymaga zgody i pozwolenia wodnoprawnego, ponieważ śnieg traktowany jest w prawie jak woda. Czy urząd faktycznie zainicjował proces uzyskania takiego dokumentu przed kolejną zimą, czy pomysł porzucono?
- Kiedy zostanie przeprowadzona inwentaryzacja fauny? Wydział Ochrony Środowiska oficjalnie przyznał, że nie wie, jakie gatunki żyją (lub żyły) w fosie. Czy planowane jest zlecenie ekspertyzy biologicznej celem oszacowania wyrządzonych szkód i zaplanowania ratunku dla ocalałej przyrody (ryb, płazów, kaczek)?
- Kiedy w końcu zostanie uchwalony MPZP? Władze dzielnicy wciąż usprawiedliwiają brak kompleksowej koncepcji rewitalizacji przedłużającymi się pracami nad Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego. Na jakim etapie jest ten plan i czy zawiera on konkretne wytyczne ratujące układ wodny Fortu?
- Czy można odwrócić stary system pompujący? Z archiwalnych dokumentów wynika, że dawniej fosa posiadała przepompownię, która w mokrych latach automatycznie wyrzucała nadmiar wody do kanalizacji w ul. Waldorffa. Czy system ten można technicznie zmodyfikować tak, aby „pompował” wodę w drugą stronę, pobierając deszczówkę retencjonowaną na okolicznych ulicach?
- Czy fosa była historycznie zasilana wodami z rzeki Rudawki? Z dawnych map hydrograficznych wynika, że w pobliżu płynęła rzeka Rudawka (od Lasku na Kole). Według nieoficjalnych relacji, jej odnoga mogła niegdyś zasilać zbiornik w Forcie Bema. Czy na etapie rewitalizacji fosy w 2000 roku ktokolwiek z historyków lub urbanistów badał pierwotny, naturalny układ zasilania fortu z dawnych rzek? Czy potwierdzono, że bezpowrotne zniszczenie (skanalizowanie) rzeki Rudawki oraz dawnych koryt wodnych przez nową deweloperkę to główny powód, dla którego zbiornik nie potrafi już funkcjonować bez sztucznego wspomagania ze studni czwartorzędowej?
Jak tylko uzyskamy odpowiedzi na te pytania, poinformujemy was o nich.
