Park Górczewska: Kiełbasy nie zjesz, ale za to słono zapłacisz

Słuchajcie, mamy to. Nowe zakazy w Parku Górczewska. Tablica stoi, punkty odhaczone, urzędnicy zadowoleni. Myśleliście, że park jest dla ludzi? No to się zdziwicie. Park jest od pilnowania zakazów i podziwiania pełnych koszy.

Ni to regulamin ni zasady, może zalecenia a na pewno zakazy.

Grillowanie? Zapomnij o kiełbasie

Największy hit to punkt czwarty. Palenie ognisk i grillowanie? Zakazane. Koniec, kropka. W internecie oczywiście wrze. Jedni krzyczą, że to skandal, bo gdzie mają pójść z karkówką? Inni klaszczą, bo im dym śmierdzi.

Powiedzmy sobie szczerze. Zrobienie grilla w mieście to dziś operacja logistyczna jak lądowanie na Marsie. Urząd uznał, że dym to zło wcielone. Chcesz zjeść ciepłą kiełbasę na trawie? Kup sobie termos. Albo jedź pod Grójec. Tutaj ma być sterylnie i smutno. Poważny urząd, poważne zakazy, a frajda z weekendu zerowa.

Segregacja śmieci (na te w koszu i obok)

Punkt trzeci zabrania zaśmiecania. I tu dochodzimy do szczytu hipokryzji. Wy możecie być porządni. Możecie sprzątać każdy papierek po batoniku. I co z tego? I tak wszystko wyląduje na ziemi, bo śmietniki w Parku Górczewska w weekendy przeżywają oblężenie, a służby wtedy chyba mają wolne.

To jest dopiero kabaret. Urząd wymaga od ciebie kultury, a sam nie potrafi opróżnić kosza. Jak jest problem, to się sprząta dwa, trzy razy dziennie, a nie czeka do poniedziałku, aż wiatr rozniesie syf po całej okolicy. Ale łatwiej postawić tablicę z zakazem, niż wysłać ekipę do roboty. Zero zdziwienia.

Rowerem przez tor przeszkód

Z rowerami i rolkami (punkt dziewiąty) niby trzeba uważać, żeby nikogo nie rozjechać. I tutaj mały apel do rozsądku. Od lat radni walczą o normalne ścieżki rowerowe w tym parku. Bo gdyby była infrastruktura, nie byłoby problemu z bezpieczeństwem.

Zamiast jednak zbudować porządną trasę, która oddzieli rowerzystów od spacerowiczów, lepiej dopisać punkt do regulaminu. Mało odkrywcze, prawda? Zamiast rozwiązać problem u źródła, przerzuca się odpowiedzialność na ludzi.

Chwila nieuwagi i portfel lżejszy

No i teraz najważniejsze – co ci zrobią, jak się postawisz? Słuchajcie, to nie są żarty. Na dole tablicy macie całą litanię paragrafów. Kodeks wykroczeń, ustawa o wychowaniu w trzeźwości, prawo o ruchu drogowym. To jest arsenał przygotowany na obywatela.

Rozpalisz tego nieszczęsnego grilla? Straż Miejska tylko czeka pod telefonem 986. Mandat może wynieść nawet 500 złotych. Za piwko pod chmurką – kolejna stówa lub więcej. Pójdziesz w zaparte? Sprawa trafi do sądu i nagle spacer w parku kosztuje tyle, co all-inclusive w Egipcie. Urzędnicy nie biorą jeńców. Mają paragraf na wszystko.

Tak to się kręci

Mamy piękną pogodę i parki, w których najlepiej siedzieć na baczność obok wysypującego się śmietnika. Regulamin to bezpiecznik dla urzędnika. Ma być porządek na papierze, a że w rzeczywistości kipi z koszy – kogo to obchodzi?

Poważna dzielnica, poważne zasady, a wychodzi z tego zwykły, bemowski folklor. Idźcie na spacer, ale weźcie ze sobą gruby portfel, bo licho nie śpi.

Exit mobile version