Budżet Obywatelski 2027 na Bemowie: Święto partycypacji czy ukryta kasa zapomogowa dla urzędów?

Infografika artykułu

Idea Budżetu Obywatelskiego (BO) od lat opiera się na pięknym, demokratycznym założeniu: oddaniu części finansów miasta bezpośrednio w ręce mieszkańców, aby mogli oni realizować oddolne, innowacyjne i integrujące społeczność pomysły. Regulamin jest bardzo otwarty – projekt może zgłosić i poprzeć każdy, niezależnie od wieku czy zameldowania. Warto jednak spojrzeć na twarde liczby: budżet obywatelski na Bemowie w 2027 roku wynosi zaledwie 2 895 209 zł na projekty dzielnicowe. Tymczasem łączna wycena 82 dopuszczonych do głosowania pomysłów wynosi ponad 14,2 miliona złotych. Ta gigantyczna dysproporcja i dogłębna analiza zgłoszonych projektów każą zadać krytyczne pytanie: czy Budżet Obywatelski jest jeszcze w ogóle obywatelski?

Analiza zgłoszeń obnaża systemowe patologie. Zamiast realizować wizjonerskie pomysły mieszkańców, BO stał się „kołem ratunkowym” dla niedofinansowanych placówek publicznych i narzędziem do łatania podstawowych zaniedbań miasta. Jest to zjawisko kanibalizacji budżetu obywatelskiego przez sektor publiczny! Przeanalizowaliśmy 82 projekty dopuszczone do głosowania, skupiając się nie na ich autorach, lecz na tzw. quasi-beneficjentach. Rozumiemy przez nich podmioty, które realizując dany projekt, uzupełniają własne braki finansowe lub w pewnym stopniu zastępują część oficjalnego budżetu jednostki. Oczywiście koniec końców finalnym beneficjentem jesteśmy MY, mieszkańcy, czy tego chcemy czy nie.

Wyręczanie miasta, czyli obywatele budują chodniki

Przerzucanie zadań własnych miasta na mieszkańców. Jednym z większych grzechów bemowskiego BO jest „zmuszanie obywateli” do finansowania infrastruktury, która powinna być budowana ze standardowego budżetu miasta. Na dynamicznie rozbudowującym się Chrzanowie brakuje podstawowych dróg i chodników, co zdesperowani mieszkańcy próbują ratować zgłoszeniami „obywatelskimi”. Wśród tegorocznych projektów znajdziemy m.in. budowę chodników na ul. Kaliskiego i Lazurowej, poszerzenie chodnika na ul. Coopera za 422 tys. zł, doświetlanie przejść dla pieszych, a nawet naprawę osuwającej się skarpy przy ul. Westerplatte za ponad 136 tys. zł. Słusznie wywołuje to kontrowersje – mieszkańcy zauważają, że BO służy dziś do wyręczania deweloperów i łatania błędów planistycznych.

Instytucje publiczne i ich „dodatkowy budżet”

Instytucje publiczne robią sobie z BO „dodatkowy budżet”. Zjawisko to jest na Bemowie powszechne i dotyczy niemal każdego sektora. Zamiast opierać się na finansowaniu centralnym, publiczne placówki drenują pulę pieniędzy obywatelskich na swoje cele statutowe:

Szkolne obiekty zamknięte na kłódkę – paradoks dostępności

Dominacja „szkolnych komitetów” i fikcja ogólnodostępności. Szkoły posiadają potężną przewagę w głosowaniach, masowo mobilizując rodziców za pomocą dzienników elektronicznych (np. Librus). W efekcie ogólnodostępne projekty przegrywają z remontami placówek oświatowych. Z tym zjawiskiem wiąże się fikcja ogólnodostępności. Choć regulamin wymaga dostępności projektów, wyremontowane boiska szkolne są popołudniami zamykane na kłódkę. Dowodem na ten absurd jest projekt „Otwarte boiska wiosną i latem cz. 3” za 218 tys. zł. Autor wprost argumentuje, że boiska są zamknięte, bo dyrektorzy szkół nie mają funduszy na dozór – w związku z tym obywatele muszą z własnej puli (z BO) sfinansować wynagrodzenia dla stróżów (168 tys. zł), aby w ogóle móc wejść na obiekty wybudowane za publiczne pieniądze.

Drogie imprezy i setki tysięcy złotych na catering

Taśmociągi projektów i wysokie koszty „zabawy”. Budżet przestał być przestrzenią drobnych pomysłów sąsiedzkich, stając się domeną seryjnych autorów zgłaszających standaryzowane pomysły. Co gorsza, kategoria integracji obfituje w astronomicznie drogie imprezy rozrywkowe. Organizacja Balu Karnawałowego w Hali OSiR ma kosztować prawie 179 tys. zł, z czego aż 140 tys. to sam catering i obsługa kelnerska przewidziana ilość osób 496. Niewiele taniej wyceniono bal andrzejkowy (ponad 152 tys. zł dla 360 osób) czy projekt „Taniec i stół” (331 tys. zł). Przy budżecie obywatelskim na Bemowie wynoszącym niespełna 2,9 mln zł, wydawanie tak potężnych kwot na jednorazowe bankiety wydaje się co najmniej wątpliwe.

Podsumowanie

Spojrzenie na Budżet Obywatelski na Bemowie na rok 2027 prowadzi do gorzkich wniosków. Z narzędzia aktywizacji sąsiedzkiej mechanizm ten przekształcił się w konkurs, w którym mieszkańcy walczą o to, co miasto powinno zapewnić w standardzie. Głosowanie służy łataniu braków w szkołach i ośrodkach sportu, prostowaniu krzywych chodników i budowie przejść dla pieszych. W sytuacji, w której dostępna pula to niecałe 3 miliony złotych, a projekty instytucji i deweloperskie ułomności mogą pochłonąć lwią część zgłoszeń, prawdziwie oddolne inicjatywy obywatelskie są z góry skazane na rynkową marginalizację. Mimo systemowych mankamentów, w tegorocznym budżecie wciąż można znaleźć projekty, które faktycznie i oddolnie budują lokalną wspólnotę. Cieszy dbałość o najbliższe otoczenie i sąsiedzkie więzi, co widać w pomysłach promujących wymianę rzeczy w duchu zero-waste, tworzeniu ostoi bioróżnorodności czy chociażby 5 kolejnych Bemisi na Bemowie. To właśnie takie mniejsze, prospołeczne inicjatywy pokazują, że pierwotna idea budżetu obywatelskiego wciąż ma na Bemowie sens.

Wszystko w Waszych rękach,o tym, które z projektów doczekają się ostatecznie realizacji, zdecydujecie Wy! mieszkańcy w głosowaniu, które potrwa od 1 do 15 czerwca 2026 roku

Exit mobile version